Rok 2011

-Podsumowanie kolędy
-Koncert kolęd
-Jasełka
-Podsumowanie roku 2011
-Pasterka... 
-Opowieść wigilijna
, czyli Bożonarodzeniowy występ MZT
-MZT w Teatrze "Rampa"
-Nowy spektakl !...
-Zakończyły się rekolekcje adwentowe w naszej parafii…



Msza z udziałem
chorych

Koncert kolęd
 
fot. Krzysztof Tomaszewski

Jasełka
"Prawdziwków"

fot. P.P

Jasełka
przedszkolaków

fot. Mateusz Sałasiński.
       

Jasełka w

wykonaniu
maturzystów
fot. Krzysztof Tomaszewski

Pasterka 2011

Rekolekcje
Adwentowe

I Komunia św.
2011
       

Podsumowanie kolędy

Dla jednych to okazja do opowiedzenia o swoich radościach i smutkach, podzielenia się doświadczeniem Boga, drudzy myślą tylko o tym, jak uniknąć spotkania i odpowiedzi na kłopotliwe pytania.

 

W nieco ospałym poświątecznym czasie temat kolędy, a zwłaszcza kopert wręczanych w jej trakcie, urasta do medialnego (w wydaniu brukowym) wydarzenia numer jeden. Mówi się o tym w pracy i dyskutuje na forach internetowych. I choć często są to zdania niewarte cytowania, prośba o zwolnienie parę godzin wcześniej z pracy, umotywowana słowami: „Mam dziś księdza”, zwykle spotyka się ze zrozumieniem szefa. Wiadomo, głupio wobec sąsiadów, gdy będą zamknięte drzwi. I choć narzekamy na krótki czas wizyty duszpasterskiej, mamy tysiąc krytycznych uwag, drażnią nas koperty i pytania typu: „ile w tym roku dać?”, to jednak, gdy z jakichś powodów zabraknie księdza w domu, czujemy wewnętrzne ukłucie. Gdzieś w głębi serca zaświta myśl, że brak Bożego błogosławieństwa, które zwyczajowo w imieniu Kościoła przynosi kapłan na początku roku, to dość poważne „ryzyko”. I że warto się jednak o nie zatroszczyć.

In persona Christi

Wbrew obiegowym (i z lubością powielanym tu i ówdzie) opiniom Polacy przyjmują w swoich domach księdza chętnie. Jest to swego rodzaju rewizyta - w ciągu roku wierni spotykają się ze swoim duszpasterzem w kościele parafialnym, teraz nadarza się okazja, aby zaprosić go do siebie. Nie dlatego, że jest mniej czy bardziej „fajny”, przystojny lub lekko łysiejący i z widocznym brzuszkiem, błyskotliwy bądź staroświecki, ale z tej racji, iż staje pośród domowników „in persona Christi” - w imieniu Chrystusa. I to jest pierwszy i najważniejszy cel kolędy. (…) Oczywiście nie zrozumieją tego ci, którzy na co dzień z Kościołem mają związek, jak sami podkreślają, „dość luźny”, a księdza znają zazwyczaj z dystansu, podrasowanego ploteczkami i uszczypliwościami. Dla nich będzie to zawsze awatar komornika, który raz w roku przychodzi po kasę. Gdy spotykam kogoś takiego podczas wizyty duszpasterskiej, zwykle nie podejmuję dyskusji. Mija się z celem. To tak, jakby rozmawiać o słońcu z kimś, kto całe życie spędził pod ziemią w kopalni…

W Kościele
Przyjęcie kapłana z wizytą duszpasterską jest aktem publicznego wyznania wiary, a zarazem znakiem jedności i żywej więzi Kościoła domowego z Kościołem powszechnym. To wspólnota żywa, ciągle aktualizująca się, odnawiająca się w swojej relacji do Boga. Kodeks prawa kanonicznego w kanonie 529 nakłada na proboszczów i księży wspomagających obowiązek odwiedzania parafian. „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy - czytamy we wspomnianym punkcie. (…) Trudno oczywiście zamknąć czasem bardzo rozległe i trudne tematy w stosunkowo krótkiej rozmowie, ale zdarza się, że wizyta jest początkiem dłuższej współpracy, która przynosi błogosławiony skutek.

Nie tylko kurtuazja
Celem, który zwykle stawiają sobie obie strony podczas wizyty kolędowej, jest to, „aby było miło”. Gospodarze i niecodzienny gość prześcigają się we wzajemnych uprzejmościach. I trudno, aby było inaczej. Jest jednak pewne „ale”. Ksiądz nie może milczeć, kiedy widzi nieporządek moralny, gdy w „festiwalu uśmiechów” gubi się np. fakt, iż ktoś z domowników skutecznie unika przez lata spowiedzi, omija szerokim łukiem kościół albo gdy jest tu melina alkoholowa. Wiem z własnego doświadczenia, że pytania typu: „Czy Państwo uczestniczyliście w rekolekcjach? Jak często korzystacie z sakramentów świętych? Jak troszczycie się o rozwój swojej wiary?” itp. nie należą do łatwych. Z jednej strony pojawia się lęk, aby nie zburzyć dobrego wrażenia, nie naruszyć w miarę stabilnego towarzyskiego status quo, prawa do prywatności domowników, z drugiej - troska o dobro najwyższe, jakim jest ich zbawienie. Ksiądz, który salwowałby się milczeniem w sytuacji, gdy widziałby wielki duchowy bałagan i nie zrobiłby nic, aby to rozmienić, zaciąga wielką winę przed Bogiem. Nie ma więc sensu obrażać się, gdy padnie niewygodne pytanie czy napomnienie. Nie jest to złośliwość. Znam wiele osób, dla których takie potrząśniecie okazało się z czasem błogosławione.

Przeczekać „zagrożenie”

Dziennik „Polska Kurier Lubelski” cytuje wypowiedź studentki UMSC, która pomimo deklarowanej wiary w Boga nie wpuszcza księdza do mieszkania. „To trochę skomplikowane, bo mieszkamy z moim chłopakiem razem, ale nie mamy ślubu i na razie go nie planujemy - tłumaczy Edyta. - Nie chcemy, żeby ksiądz wypytywał” - wyjaśnia. Gdy duchowny pojawia się w jej bloku, zamyka drzwi na klucz i czeka „aż minie zagrożenie”.
Do kategorii anegdot zaliczają się opowieści o tatusiu, który wspomniane „zagrożenie” chciał przeczekać w łazience, a ksiądz - na nieszczęście! - zapytał, czy może skorzystać z toalety. Kiedyś nieopatrznie, schodząc z piętra, chciałem obejrzeć choinkę w salonie na dole, gdzie, jak się okazało, w ciemnościach schroniła się męska część rodziny, wedle wcześniejszego tłumaczenia, przebywająca właśnie w Irlandii! Bywa i tak.
Pragnę uspokoić wątpiących: ksiądz nie jest dla nikogo zagrożeniem. Tematy poruszane podczas wizyty duszpasterskiej są owiane tajemnicą. Podobnie rzecz ma się z problemem okrytych złą sławą nieszczęsnych kopert. No właśnie. A co z nimi?

Koperta to nie wszystko
Naprawdę nie jest ona obowiązkowa. To dobrowolny datek na rzecz parafii, dystrybuowany zwykle wedle z góry określonych reguł. Nikt nikogo nie zmusza do składania ofiary przy okazji wizyty kolędowej. Ważniejsza od jej wysokości jest szczera wola służenia i dzielenia się tym, czym Bóg w swojej łaskawości obdarzył.
Utrzymanie kościoła, finansowanie dzieł charytatywnych to dziś naprawdę nie lada wyzwanie. Wiele parafii klepie autentyczną biedę, być może sporo z nich może być niedługo zamkniętych z powodu braku księży, odpływu do miast ludzi i niemożności sfinansowania ich bytu.
Darowizna składana z racji kolędy to bardzo stary zwyczaj, nie tylko zresztą polski. Nie jest to „opłata za wizytę”, jak niektórzy skłonni są pojmować, ale wyraz żywej troski o funkcjonowanie wspólnoty parafialnej. W nowej wersji przykazań kościelnych przykazanie piąte nakazuje obowiązek troski o potrzeby wspólnoty Kościoła. Zupełnie niezrozumiałe są komentarze, iż jedynym celem kolędy jest zbieranie kopert. Wypowiadają je ludzie, którzy nie rozumieją Kościoła, identyfikują się z nim w stopniu minimalnym bądź żadnym. Coraz częściej księża nie biorą ofiar podczas kolędy. Bywa, że widząc biedę w domu, ksiądz zostawia sumę pieniędzy, którą wcześniej otrzymał. I nie jest to wcale sytuacja rzadka. Lepiej i uczciwiej byłoby, gdyby ktoś zjadliwie komentujący po wyjściu księdza fakt wzięcia przezeń „koperty” wcześniej jej nie dawał.

 

KS. PAWEŁ SIEDLANOWSKI

Pod wypowiedzią ks. Pawła spokojnie podpisują się kapłani naszej parafii. Nasza wspólnota parafialna nie odbiega wiele od innych. Tutaj także są problemy. Tutaj także zdarzają się ucieczki przed kapłanem, tutaj także są rodziny obojętne religijnie i czekające kiedy ksiądz wreszcie opuści ich mieszkanie, tutaj także są ludzie, którzy na pytanie kapłana udzielają takiej odpowiedzi, z której nic nie wynika. Są i u nas rodziny, które rzadko (nawet bardzo rzadko) przychodzą do kościoła, są osoby, które już dłuższy czas nie były u sakramentu spowiedzi, są związki niesakramentalne, są domy zamknięte przed księdzem. Są mieszkania, gdzie wraz z rodziną, pomimo wielu apeli by zamykać zwierzęta domowe, księdza przyjmuje na powitanie pies czy kot. Dziwną  rzeczą jest także to, iż często nie ma kto odprowadzić księdza do sąsiedniego domu, czy wskazać, gdzie powinien teraz udać się kapłan (szczególnie jak ksiądz jest pierwszy raz w miejscowości czy na danej ulicy). Zaobserwować też można obojętność na sprawę przyjechania po księdza, czy zainteresowania się tym, czy kapłan ma jak wrócić do plebani (chodzi o miasto Stoczek). Warto przemyśleć na przyszłość, by na zasadzie kolejki, bądź ustalenia stałej osoby, ktoś przyjechał po kapłana i odwiózł go na plebanię.

Aby nie zabrzmiało, iż dostrzegamy same minusy, trzeba powiedzieć, że kapłani doświadczyli także bardzo dużo dobra podczas wizyty duszpasterskiej. Wiele życzliwości, uśmiechu, poczucia zadowolenia, że odwiedził ich kapłan przynosząc Boże błogosławieństwo, wiele rozmów, gdzie widoczne było zainteresowanie parafią. Cieszy fakt sprawnej organizacji pojazdów, które przyjechały z wiosek po księży. W wielu domach proponowano kapłanom poczęstunek, herbatę czy kawę (miły gest, choć z uwagi na ograniczone gabaryty żołądka czasami odmawiany). W wielu miejscowościach przygotowano także na zakończenie dla wszystkich kapłanów obiad (Zabiele, Kisielsk, Mizary, Stare Kobiałki, Guzówka, Jamielne, Kienkówka, Wola Kisielska). Miło podsumować kolędę, że była udana nie tylko od strony pogody, ale przede wszystkim od strony kondycji duchowej parafian. Niech zawsze obok stwierdzenia, iż jest to duża parafia, będzie zawsze stwierdzenie, iż jest to dobra parafia.


Koncert kolęd

Cicha noc… święta noc… inna niż wszystkie… światłość rozproszyła ciemności… aniołowie zwiastowali pasterzom radość wielką: „(…) dziś w mieście Dawida narodził wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”. Ci prości ludzie usłyszawszy Dobrą Nowinę z pośpiechem udali się do Betlejem, do ubogiej stajenki. I co zobaczyli? Cud! Cud Bożego Narodzenia – Dziecię leżące w żłobie otoczone miłością Matki i św. Józefa! Złożyli Mu pokłon i radośnie wysławiali Boga. 

Również my – chór parafialny przyszliśmy oddać chwałę Panu Jezusowi. Było to w Uroczystość Trzech Króli. Nie przynieśliśmy, co prawda, złota, kadzidła i mirry, ale złożyliśmy hołd Zbawicielowi przez śpiew. W bajkowej scenerii parafialnej szopki wykonaliśmy kolędy – te bardziej i mniej znane. Nie chcieliśmy zbyt dużo mówić – wobec cudu słowa są zbyt małe, a przecież „kto śpiewa ten dwa razy się modli”. Po wstępie dotyczącym kolęd odwołaliśmy się do  Pisma Świętego, w którym znajdujemy  prawdę o narodzeniu Syna Bożego. Odpowiedzią na  usłyszane Słowo był nasz  śpiew.  Przez kolędy chcieliśmy podkreślić charakter tamtej cudownej nocy, klimat miłości i pokoju panujący w ubogiej, betlejemskiej stajence.

Wystąpiliśmy w następującym składzie:

Dyrygent – nasza kochana p. organistka - Marysia Basek – dziękujemy za jej cierpliwość, wielkie zaangażowanie, za serce, które wkłada w każdą próbę, w każdy utwór i w to, abyśmy dobrze śpiewali;

Soprany: Agnieszka Mikusek, Dorota Urbanek, Natalka Adamkiewicz, Agnieszka Basek;

Alty: Agnieszka Piskorz, Beata Celej, Mirosława Adamkiewicz, Alina Miszta;

Tenory: Zbigniew Dylewicz, Andrzej Mikusek, Piotr Ośko;

Basy: Przemysław Dawidek, Piotr Poźniak, Artur Piskorz. 

Czy podobało się? Mamy nadzieję, że tak. Nie nam to oceniać. Ważne były dla nas ciepłe słowa podsumowania  i podziękowania wypowiedziane przez Księdza Proboszcza, który na zakończenie stwierdził: „ poczuliśmy się jak w Katedrze Notre Dame”.

Może jeszcze warto wspomnieć, że jak to na kolędowanie przystało, nie obyło się bez wspólnego odśpiewania kolędy przez wszystkich zebranych.

Ze swej strony dziękujemy: 

Przede wszystkim Panu Bogu, który zebrał nas w chórze i dał nam możliwość śpiewu;

Księżom, którzy nas wspierali dobrym słowem i motywowali do występu;

Mateuszowi Piskorzowi za pomoc przy oświetleniu;

Wszystkim, którzy przyszli, aby nas posłuchać. 

                              Agnieszka Basek


Jasełka

Jasełka przedszkolaków

W święto Trzech Króli, podobnie jak w ostatnich latach, po mszy świętej o godzinie 10.20 najstarsze przedszkolaki z Przedszkola w Stoczku Łukowskim zaprezentowały Jasełka. Dzieci do występu przygotowywały się pod kierunkiem wychowawczyni- pani Iwony Kałaska. Sześciolatki czerpały z tych przygotowań wiele radości, były bardzo zaangażowane. Dzieci przedstawiając historię narodzin Jezusa, jednocześnie uczyły się w pełny i aktywny sposób przeżywać święta Bożego Narodzenia. W przygotowanie występu byli również zaangażowani rodzice małych aktorów, którym przy okazji pragnę podziękować za przygotowanie wspaniałych strojów do przedstawienia.

 Iwona Kałaska

            Jasełka w wykonaniu naszych sześciolatków to duże wyzwanie zarówno dla dzieci, wychowawczyni jak również innych osób zaangażowanych w ich przygotowanie. Jednak trud się opłacał. Dzieci wystąpiły z programem dla szerszej publiczności nie tylko w kościele, za co otrzymały wiele bardzo miłych słów a także drobne prezenty - dodaje pani dyrektor Katarzyna Konstanciuk.

Jasełka „Prawdziwków”

6 stycznia 2012r. w święto Trzech Króli o godz. 8.30 po raz kolejny Szkolny Teatrzyk   „Prawdziwki” zaprezentował w Kościele Parafialnym w Stoczku Łukowskim przedstawienie jasełkowe.

Mali artyści podczas 40 – minutowego przedstawienia  w pięknej świątecznej scenerii naszego Kościoła, przybliżyli wiernym  wszystko to, co przeżywała Maryja  z Józefem w czasie narodzin Bożego Syna. Przedstawili między innymi sceny: zwiastowania, narodzenia Pana Jezusa, złożenia pokłonu przez pasterzy oraz trzech króli.  W scenariuszu wykorzystano fragmenty z Biblii oraz wiersze ks. Jana Twardowskiego, z którego poezji płynie przesłanie, iż święta budzą zawsze w człowieku nadzieję, a wraz z nią wiele dobra i życzliwości. W podziękowaniu za udany występ „mali kolędnicy” otrzymali z rąk księdza proboszcza słodycze i pamiątkowe obrazki.

E.P


Podsumowanie roku 2011

Rok 2011 przeżywaliśmy pod hasłem w ,,W komunii z Bogiem”. Nasze jednoczenie z Bogiem, które dokonuje się poprzez modlitwę i Eucharystię, wzięło swój początek w sakramencie chrztu świętego.

W tym roku do naszej wspólnoty parafialnej – poprzez sakrament chrztu świętego – zostało włączonych 100 dzieci. Obejmijmy je naszą modlitwą i pamiętajmy, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za dawanie świadectwa wiary.

Sakrament bierzmowania przyjęło 96 uczniów klas trzecich gimnazjum. Sakrament bierzmowania zobowiązuje do odważnego wyznawania wiary i bronienia jej przed tymi, którzy ją złośliwie atakują. Jesteśmy do tego uzdolnieni poprzez dary Ducha Świętego. Czy rzeczywiście wypełniliśmy te zobowiązania?

  Szczególne zjednoczenie z Bogiem następuje poprzez sakrament małżeństwa, w którym mężczyzna i kobieta ślubują sobie przed Nim miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że się nie opuszczą aż do śmierci. Przyrzekają, że będą przed Bogiem odpowiedzialni nie tylko za swoje zbawienie, ale także współmałżonka oraz swojego potomstwa. Taki ślub w naszym kościele złożyło 51 par. W naszych modlitwach pamiętajmy także o nich, aby dochowali wierności składanym obietnicom. Nie zapominajmy też o małżeństwach z dłuższym stażem, zwłaszcza tych, które przeżywają różnego rodzaju kryzysy, chociażby spowodowane rozłąką, bądź też problemem alkoholowym.

  Komunia człowieka z Bogiem nie kończy się tu, na ziemi, w chwili śmierci. Jest ona jedynie zadatkiem wiecznego zjednoczenia się w królestwie niebieskim. Ufamy, że nasi bliscy zmarli już oglądają lub będą Boga twarzą w twarz. W minionym roku pożegnaliśmy w naszej wspólnocie 100 osób. Ich wszystkich polecamy w każdej mszy świętej, a także podczas ,,wypominek” – miłosiernemu Bogu i wyrażamy Mu wdzięczność za ich obecność pośród nas. Niestety, nie wszyscy zmarli zdążyli się pojednać przed śmiercią z Bogiem. Ich więc szczególnie winniśmy wesprzeć naszą modlitwą.

Gospodarczy wymiar życia parafii.

 W tym roku zostały przeprowadzone następujące prace

i inwestycje:

w kościele: doświetlenie prezbiterium, zakupione zostały nowe komże i alby, uszczelnienie 15 okien, malowanie ram okiennych, wymiana popękanych płytek posadzki , naprawa rur i rynien spustowych, wykonanie kanałów odprowadzających wodę ze studzienek poza parkan, oczyszczenie studzienek oraz wykopanie jednej dodatkowej

budynki parafialne: został doprowadzony gaz do plebani i organistówki, nowa elewacja na budynku plebani i budynku socjalno-gospodarczym, pokryto go również blachą.

Został pomalowany dach na ,,ludowcu”. Przy plebani wykopano 3 studzienki odprowadzające wodę. Remont posadzki i schodów przy kaplicy cmentarnej. Od grudnia działa strona internetowa parafii, która cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem./Z

 Zakres prac był dość szeroki, także pozostało nam do zapłacenia 70 tysięcy zł. W przyszłym roku planujemy utwardzenie parkingu przy plebani i poszerzenie wjazdu. Natomiast  w najbliższym czasie czeka nas modernizacja przyłącza energetycznego do kościoła i dokupienie przydziału mocy.

Owocem trwania przy Bogu na modlitwie winno być trwanie przy drugim człowieku w duchu braterskiej i siostrzanej miłości. Takie jest powołanie każdego chrześcijanina, każdej kościelnej wspólnoty, grupy, stowarzyszenia, ruchu i rodziny. Zadaniem ich wszystkich jest tworzenie w Kościele i parafii atmosfery rodzinnego domu. A rodzina to wspólnota, w której się o wszystkich pamięta, nawet o tych, którzy chluby nie przynoszą. Rodzina to wspólnota, w której się wszyscy duchowo i materialnie wspierają. Rodzina to wspólnota, gdzie wszyscy się znają, znają też własne potrzeby i próbują je zaspokoić. Taką właśnie rodziną winna być i parafia.

Ks. Kanonik Proboszcz Stanisław Małek

Pasterka 

"Pasterka", czyli Msza Bożego Narodzenia odprawiana o północy, otwiera oktawę liturgicznych obchodów związanych z tajemnicą Wcielenia, czyli przyjęcia przez Syna Bożego ludzkiej natury i przyjścia na świat.

Mszę św. o północy poprzedziła Liturgia Godzin przygotowująca poprzez recytację psalmów i czytane słowo obchód święta Bożego Narodzenia. Ks. Marek wraz z p. Organistką, młodzieżą i wiernymi trzymając w ręce zapalone świece, rozproszyli mroki świątyni, by w ten sposób przez symbol i modlitwę uświadomić zgromadzonym przeżywane tajemnice.

O północy rozpoczęła się Eucharystia pod przewodnictwem ks. Proboszcza Stanisława Małka. W koncelebrze wzięli udział: ks. Prałat Józef Huszaluk oraz ks. Profesor Stefan Kornas. Homilię wygłosił ks. Proboszcz ukazując aktualność wydarzeń, które rozegrały się ponad dwa tysiące   lat   temu. W  kazaniu   powiedział   między  innymi: „Często w ikonografii chrześcijańskiej przedstawia się małego Jezusa z raczkami wyciągniętymi w oczekiwaniu na czuły gest. Na to, ze ktoś Go weźmie na ręce i przytuli.

  Święta Bożego Narodzenia są dla każdego z nas zaproszeniem do tego, by zaopiekować się Jezusem, przytulić Go do siebie i w ten sposób pozwolić, by On sam mógł nas przygarnąć…

Dzisiaj mały Jezus z wyciągniętymi rękoma prosi: - Zaopiekuj się Mną, weź Mnie do siebie, przytul Mnie.

 A my często mówimy wprost: My nie chcemy takiego Dzieciątka, nie chcemy takiego Jezusa w naszym życiu, w naszym małżeństwie, w naszej rodzinie, w miejscu pracy, w sadzie w rządzie, w sejmie... Bo zbyt wymagający...

A przecież Bóg stał się człowiekiem, aby człowiekowi przywrócić jego godność dziecka Bożego. Przez swoje wcielenie sprawił, że możemy wołać do Boga „Ojcze nasz!”. To jest prawda Bożego Narodzenia: światło rozprasza nasze mroki i ukazuje ogrom Bożej miłości – tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego dał. Naprawdę dla mnie przyszedł Chrystus, aby przezwyciężyć moją samotność i moje oddalenie od Boga. On, pełen pokory i cierpliwości, czeka, byśmy zrobili Mu miejsce w ”stajniach” naszego życia.

    Człowiek jest wielki tylko wtedy, gdy uznaje wielkość Boga i klęka przed Nim w postawie uniżenia i oddania. Tę prawdę trzeba przypominać i podkreślać. Bo człowiek, który stracił wiarę, gotów padać na kolana przed każdym swoim wynalazkiem, wielkim i małym, dobrym i złym, etycznym i łamiącym prawo Boże.  

  Jakże to dziwny paradoks, że dziś, w Polsce, która duchową osnowę swych dziejów wsparła o Chrystusa, której kulturę, tradycję, tożsamość ukształtowały chrześcijańskie wartości, podnoszą się głosy – natarczywe, butne, hałaśliwe, aby ograniczyć prawa chrześcijan w ich ojczyźnie, usunąć z przestrzeni publicznej święty znak Krzyża, zanegować – w duchu libertynizmu i agresywnego bezbożnictwa – wartości chrześcijańskiego dziedzictwa, także te wpisane w porządek konstytucyjny.

    Z polskich świątyń, z polskich domów, z parafialnych wspólnot niech płynie zdecydowany sprzeciw przeciw tym zamierzeniom. Przeciw swoistej recydywie tego, cośmy już przeżyli, jako Naród, jako Kościół – a mianowicie walkę z Kościołem, z religią, z prawami ludzi wierzących. Było to równocześnie walką z Polską, z tym, co tworzy jej wielkość, historię, tożsamość. Także jej świetność…

,,... zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, zawsze ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych poprzez Ciebie, zawsze wtedy jest Boże Narodzenie”.
 


Opowieść wigilijna Charles Dickens

Mając na uwadze słowa, które w utworze wypowiedział Alfred – siostrzeniec Ebenezera Scrooge’a, postanowiliśmy pokazać ich ponadczasowość i zwrócić uwagę na to, jak ważna jest radość, dobroć i miłość wobec bliźnich; jak pracując nad sobą, można zmienić się, radując wokół wszystkich ludzi, a w ten sposób uszczęśliwić i siebie....więcej

 


Zakończyły się rekolekcje adwentowe w naszej parafii

Zakończyły się nasze rekolekcyjne duchowe ćwiczenia. Przewodniczył im ks. Jacek Sereda – Diecezjalny Duszpasterz Rodzin. Przez cztery dni trwały nasze parafialne rekolekcje. W poniedziałek i wtorek przyjechało do nas ponad dwunastu kapłanów by służyć w konfesjonale. Każdy z nas miał szansę skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania.

Co rekolekcjonista do nas mówił? Warto jeszcze raz spojrzeć na tamte dni.

Niedziela:

Rekolekcjonista pokrótce skupiał się na każdej z przygotowanych przez siebie nauk. Mieliśmy okazję odpowiedzieć na ważne pytania związane z naszym życiem i postępowaniem. Czy dla nas rzeczywiście Bóg jest na pierwszym miejscu? Czy rozczytujemy się w Piśmie Świętym lub rodzinnie klękamy do modlitwy? Przywołany został obraz ojca, starszego człowieka, który miał problemy z chodzeniem, ze wzrokiem, ale w wybrane dni siadał i zaczytywał się w Piśmie Świętym. Czasem prosił swojego syna o tłumaczenie fragmentów. I on nie obwiniał Boga za swoje cierpienie. On traktował je jak krzyż, który musi nieśćtu, na świecie, aby potem uzyskać życie wieczne. Czy my potrafimy tak spojrzeć na świat, na swoje życie i na Boga? Otrzymaliśmy jednak jeszcze jedno pytanie. Jakie są nasze plany i marzenia? Dom, praca, rodzina, dzieci... A co potem? Dlaczego będąc na ziemi nie myślimy o życiu wiecznym? Czuwajmy, bo nie wiadomo kiedy pan przybędzie.

Poniedziałek:

Ksiądz rekolekcjonista starał się pokazać nam, jaki na prawdę jest człowiek. Po popełnieniu grzechu pierworodnego staliśmy się słabi, grzeszni i nie możemy się z tym kryć. Powinniśmy otwarcie przyznawać się do naszej natury. Tak, jestem grzeszny. Tak, jestem słaby. Jesteśmy tylko ludźmi. Ale to nie znaczy, że mamy używać tego jako usprawiedliwienia. Dzięki temu, że znamy swoje słabości, powinniśmy starać się popełniać jak najmniej błędów i grzechów. Bóg nie zakazywał człowiekowi zjedzenia owocu z drzewa poznania Dobra i Zła bez powodu. Kosztując owoc, Adam i Ewa zaczęli zrzucać winę na siebie. Zaczęli kłamać i szukać winnego. Stali się nieodporni na grzech. Nawet jeśli zgrzeszymy, to nie jest koniec. Pan Bóg daje nam szansę by się nawracać. Jeśli tylko zrozumiemy swój błąd możemy powrócić do Boga. Przerwana więź ulegnie wtedy naprawieniu. Ale my musimy tego na prawdę chcieć, bo nikt nie zrobi tego za nas. A skoro my chcemy, aby nam przebaczono, to także powinniśmy wybaczać. Chrześcijanin jako pierwszy winien wyciągać rękę na zgodę. Każdy jest słaby i każdy zasługuje na drugą szansę.

Wtorek:

Ksiądz Jacek skupił się na fundamencie. Fundamencie naszego życia. Dawniej, gdy budowano domy na początku szukano czterech w miarę równych kamieni. To było najważniejsze. Można było mieć pieniądze, drzewo i wszystkie inne materiały, ale bez skał nie wszczęto by budowy. Taką budowę domu możemy porównać do naszego życia. Tym kamieniem lub fundamentem jest Bóg. Bez Niego, choćbyśmy mieli ogrom pieniędzy i dóbr materialnych, nie zbudujemy niczego stałego i nie otrzymamy miłości, wolności czy szczęścia. To wszystko jest osiągalne jedynie przy pomocy Stworzyciela. Wiemy, że bez Niego niczego nie otrzymamy. Więc na jakim miejscu w naszym życiu powinien się znajdować? I tu kolejny przykład. Naukowiec napełnił dzban kamieniami i zapytał, czy jest on pełny. Wszyscy odpowiedzieli, że tak. Więc wsypał on doń jeszcze żwiru i zadał to samo pytanie. Odpowiedzieli: ,,Teraz już tak”. W takim wypadku człowiek do dzbana dosypał pyłu powtarzając pytanie. Odpowiedzieli już z niepewnością, lecz nie zmienili  zdania. Na koniec  naukowiec zalał to  wszystko wodą tak, że dzban stał się pełny. I każdy z tych materiałów to jakaś czynność, osoba, przedmiot, coś, co pełni rolę w naszym życiu. Dopełnia je.  Bóg jest tymi kamieniami. Najważniejszą i najwięcej zajmującą częścią ludzkiego życia. Na pierwszym miejscu. Ostatni wątek nauki mówił o wolności. Kapłan przywołał postać młodego człowieka, chorego na HIV, który siedział przed pałacem Kultury i Nauki żebrząc. Nie przyjął on pomocy księdza. Była też kobieta. Wykształcona, miała zapewnioną przyszłość, rodzinę i wybrała się na jeden dzień do zakonu. I w tym zamkniętym zakonie została. Gdy się na nią patrzy, emanuje ciepłem, radością, miłością i serdecznością. No i pytanie. Która z tych dwu osób jest wolna?

Środa:

Początkowo ksiądz odwoływał się do poprzednich dni, powtarzając młodzieży swoje nauki w celu ich utrwalenia. Następnie przeszedł do nauczania o miłości. Zaczął od prostej opowieści- są dwie piłki. Jedna z nich cieszy się z tego, że gdy używają jej do gry, sprawia im przyjemność. Druga natomiast wolałaby pozostać w miejscu, nieruchomo, leniuchować, była wiecznie zła i niezadowolona. I pewnego dnia ta druga piłka została wykopana przez chłopców. Utknęła na drzewie gdzie przetrwała deszcz, śnieg, a podczas mrozów pękła. Pierwsza natomiast służyła dalej i bardzo się z tego cieszyła. Która z nich kochała? Ta, którą uszczęśliwiała pomoc drugiej osobie. A więc co to jest miłość? Jest to uczucie, którym darzymy drugiego człowieka szanując go, obdarzając zaufaniem, służeniem mu i życiem dla niego. Nie w złości. Nie narzekając. Ale czyniąc to z chęcią i radością. Ksiądz opisując miłość, powołał się na słowa przysięgi małżeńskiej, które brzmią: ,,Ja (imię) biorę sobie ciebie (imię) za żonę/męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.” Po wypowiedzeniu tych słów ludzie, którzy się kochają, zostają połączeni węzłem małżeńskim. Każdy człowiek od chwili chrztu świętego powołany jest do miłości, wezwany do dzielenia się nią z innymi.

Rekolekcje adwentowe to czas, w którym powinniśmy zastanowić się nad swoim życiem i przygotować na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Wracając do nauk rekolekcyjnych myślami spójrzmy na siebie z dystansu i przemyślmy nasze postępowanie.

Natalia Woźny


AktualnościKancelariaDuszpasterzeWspólnotyHistoriaGaleriaCzytelniaArchiwum T.PLinkiKontakt